Krasus w swoim poście idealnie oddał sytuację, w której i ja się znajduję. Mój problem to "tylko" pasmo, starty biegowe mogę zastępować startami rowerowymi, lada moment mam wrócić do nauki pływania, a jednak dzisiejszy dzień był trudny. Dzień, na który czekałem cały rok, od ubiegłorocznej porażki w maratonie. Im bliżej było, wraz z kolejnymi nieudanymi startami i nieodbytymi treningami, tym coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, że ten start jest nieracjonalny, nierealny, ale łudziłem się trochę nadzieją, że jak nawet nie dobiegnę, to i tak ukończę.
Miałem pakiet, w ramach racjonalizowania sytuacji próbowałem go sprzedać, ale bezskutecznie. To też ciekawa sytuacja - za rok chyba poczekam do ostatniej chwili, aby kupić pakiet od takiego nieszczęśnika jak ja, bo ceny mogą byc wyraźnie niższe niż nawet w pierwszym terminie organizatora.
A w wyniku sporego zamieszania rodzinnego nie dane mi nawet było stanać na starcie i przynajmniej poczuć tej atmosfery biegu.
Przebieg biegu znajomych śledziłem na Datasporcie, który średnio chciał działać na mobilnej przeglądarce. To też znak zmian - jeszcze 2-3 lata temu większość biegała z telefonami i wszystko było widać na Endo, teraz tylko jedna osoba. Na Garmin Connect chyba jednak mniejszość nadaje na żywo swoje poczynania.
![]() |
Taką oto przejażdżkę sobie zafundowałem w ramach terapii przedmaratonowej. Dużo dałbym za taki czas w dzisiejszym maratonie. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz